Modlitwa do św. Stanisława

Święty Stanisławie!
Wpatruję się w Twój wzór - i proszę Cię, uproś mi u Boga, abym umiał być czysty jak Ty, odważny jak Ty, i wielki w miłości do Najświętszej Maryi Panny jak Ty.

Spraw przemożnym wstawiennictwem swoim, bym nie ulegał w czasie pokus i próby. Naucz mnie łamać się z własną słabością. Naucz panować nad zmysłem, wzrokiem i uczuciem. Oczyść myśl moją z tego, co bruka i brudzi duszę. Uwolnij serce od pożądań i pragnień tych rzeczy, które plamią i poniżają. I utwierdź wolę, aby umiała kroczyć drogą przykazań Bożych.

Nade wszystko jednak uskrzydlij mi duszę. Otwórz mi oczy wewnętrzne, abym poznał i rozmiłował się w tym, co "w górze jest". Rozdal spojrzenie mego ducha, abym poznał marność tego, co przemija, a dojrzał wielkość i wiekuistość tego, co nadziemskie. Powtarzaj mi w natchnieniach wewnętrznych hasło i zawołanie Twoje: "Do wyższych zrodzonym spraw - i dla nich tylko mi żyć" - bym się nie kalał młótem wieprzów i bym szedł jak Ty: bez kompromisów, wielki i święty, ku raz poznanym celom i ku raz poznanej woli Bożej.



Patronie Niebieski! Ukaż oku duszy - choćby na chwilę - urok nieba i piękno spraw duchowych. Spraw, by tętno mego serca biło goręcej na ich wspomnienie - tak jak biło Twoje. Bym myśląc o nich, zapomniał o pogoni za wielkością i skarbami doczesnymi, a rozmiłował się cały, i cały zagubił, w skarbie niebieskim. Daj mi zatęsknić za niebem i za ujrzeniem w nim Tej, którą obrałeś sobie za Matkę Pięknej Miłości. Niech ustanie zmysł mój i rozum mój, i wszystko moje we mnie, na samo wspomnienie tych szczęść, które Bóg zgotował miłującym go - tak jak i w Tobie ustawało.

Podaj mi rękę Niebieski Przewodniku! Podaj dłoń przyjazną, bym nie ustawał w śmiertelnym zapasie o duszę i Boga, tylko wspinał się bezustannie wzwyż. Bym po każdym upadku rozpoczynał na nowo - a po każdym dniu straconym dla Boga zaczynał od początku.

Wiedz, iż chciałbym być jak Ty: obfity w bogactwa wewnętrzne, wierny raz przyrzeczonym ślubom, i wielki w kroczeniu choćby najbardziej krzyżową drogą życia.

Stań się duszy mej Przyjacielem. Byłeś nim tylokrotnie dla innych - bądź nim i dla mnie. Będę słuchał głosu Twego. Będę rozmawiał z Tobą, jak z kimś najbliższym. I będę starał się we wszystkim być jak Ty, by móc kiedyś z Tobą razem cieszyć się na wieki, gdzie króluje Bóg, i miłość, i wiekuiste szczęście. Amen.


W: Ks. J. Warszawski, Największy z międzynarodowych Polaków - św. Stanisław Kostka, Rzym-Chicago, 1961.